I. Jeden telefon


 

Ah moje życie... za każdym razem kiedy ojciec pyta się czy jestem grzeczna, odpowiadam to samo. Tak tato, jestem najgrzeczniejszą dziewczynką na ziemi. On zaślepiony mną i tym jaka faktycznie byłam w domu mi wierzy. Gdyby tylko wiedział... jakbym miała mało dobrego w moim życiu... świat chciał iż byłam posiadaczką bardzo otwartej błony, a raczej jej braku. Ona była lecz była na tyle otwarta, że wchodząc we mnie jej nie przebijesz. Fizycznie wciąż jestem dziewicą i zawsze będę, a psychicznie? Powiem szczerze... moje krocze widziało więcej piłkarzy niż liczy reprezentacja Anglii, zaliczyłam każdego kapitana który mi się napatoczył. Obrączka na palcu wcale mnie nie powstrzymywała! To ich sumienie, nie moje. A tata? Za każdym razem słyszał od lekarza: „Pana córka jest czysta.”. Było wygodnie... on nie zadawał pytań, ja bawiłam się na swoich zasadach.


Było już po meczu mojej reprezentacji, wspomniałam, że jestem Brytyjką? Chyba nie... ależ byłam i jestem z tego dumna. Dzisiaj nie skupiałam się na przeciwnikach, chciałam znów poczuć przyjemną bestie w sobie. Od słów do słów z Harrym... Idealnym kapitanem trzech lwów, nawet się nie spostrzegliśmy, kiedy on siedział na ławce oparty o ścianę, ja nadziana na jego bydlaka podskakiwałam. Dłonie męzczyzny trzymały moje biodra, swoje miałam na jego ramionach, tempo nie było szalone, co jakiś czas uciszałam siebie pocałunkiem. Te piękne niebieskie oczy... podniecał mnie, właśnie rżnę najważniejszego męzczyzne dla piłkarskiej części kraju, dosiadam go i to nie był mój pierwszy raz.


  • One są takie piękne... - odparł zapatrzony w piersi dziewczyny.


Nie odpowiedziałam słowami, uśmiechnęłam się jedynie, tempo nabrało na szybkości, zbliżaliśmy się do końca. Będę musiała go odhaczyć w moim notesie, zapisywałam sobie ile razy kogo ruchałam. Żeby jeden nie dostawał za dużo. To całej zakończonej zabawie, ubrałam się dość szybko, zostawiłam go w samych bokserkach. Podeszłam aby dać mu całusa w policzek, on złapał mnie za rękę.


  • Umówimy się? - zapytał, zdyszany szukał swojej szansy na kolejny raz, nie tylko on uważał, że Cat była jak uzależnienie, wielu ją pragnęło.

  • Znasz zasady kapitanie – uśmiech nie znikał mi z twarzy – Bawimy się w szatni podczas meczy, nie umawiam się.


I tak go zostawiłam. Wyszłam z szatni jakby niby nic. Ja się nie umawiałam poza szatnią, byłam dla nich niedostepna, nie chciałam się wiązać, nie planowałam zakładać rodziny czy ograniczać się jedynie do jednego. Przechodząc obok szatni przeciwników, Belgów, nie omieszkałam zerknąć przez otwarte drzwi, nie było nikogo, pewnie już pojechali. Wzruszyłam ramionami idąc dalej, zastając na końcu korytarza dwóch chłopców przechyliłam głowę na bok, jednak nie pojechali. Koszulki pomeczowe ich zbytnio zdradzały. Porozmawiam, nie miałam wcześniej okazji zagadać do żadnego.


  • Witam chłopcy – zaczęłam z uśmiechem, jak za każdym razem gdy próbowałam znalezc nowego kochanka – Wasze taxi odjechało? - przyglądałam im się, trójkątów dawno nie miałam okazji przeżywać...

  • Nie powiedziałbym – rudzielec odezwał się pierwszy – Thorgan nie chciał jeszcze opuszczać stadionu.

  • Więc tak się nazywasz – zwróciłam na niego uwagę, był przystojny... - Szybko mi poszło tym razem poznanie imienia kawalera.

  • Kevin zawsze wyprzedza fakty – zaśmiał się Hazard – Zgubiłaś się? - wydawał się być niezbyt zainteresowany nową znajomością, pytał z grzeczności.

  • Już znam Wasze imiona – robili to specjalnie, było widać – Cat – dodałam zeby było sprawiedliwie.

  • Mogłaś poczekać, być może ktoś by przyszedł i Cie zawolał – Kevin uśmiechnął się przyjacielsko.

  • Innym razem może i tak będzie – odpowiedziałam, podobał mi się, podobno rudowłosi byli odpowiedni w łóżku, nie miałam jeszcze okazji żadnego zaliczyć.

  • Zbieramy się – Thorgan dojrzał brata – Musimy jechać – wzrok przerzucił na dziewczynę – Miło było mi Cie poznać... nam było miło. Może kiedyś się jeszcze spotkamy.

  • Do widzenia! - rzucił Kevin.


Kiedy odeszli, byłam w lekkim szoku... rudy ewidentnie na mnie leciał, czułam jak rozbierał mnie wzrokiem. Ten drugi... kompletnie nie zainteresowany. Odporny... nowe wyzwanie! I to lubiłam, idąc do samochodu wyciągnęłam telefon, znalezienie go na insta było kwestią paru sekund. Thorgan Hazard. Był moim nowym celem. Zaobserwowałam i napisałam, nie często mi się to zdarzało. Przeważnie nie muszę się prosić o uwagę.


Z zamyśleń wyrwał mnie głos ukochanego, oderwałam się od książki, właśnie... ja czytałam książkę. Odleciałam zaraz na samym początku rozdziału. Usiadł obok mnie, ręka odnalazła miejsca na mym kolanie.


  • Nie interesuje Cie widzę – mówił wesołym głosem – Od paru minut wpatrujesz się w jedną stronę, o czym myślisz?

  • O tym jakie mam wspaniałe życie – no przecież mu nie powiem, że fantazjuje u kutasie Harry'ego, co by to o mnie świadczyło? Nic.

  • Może być jeszcze wspanialsze – zbliżył się do niej kradnąc całusa – Wystarczy poprosić Cat.

  • Masz trening za 40 minut, powinieneś się już zbierać z domu – instynktownie rozchyliłam nogi gdy jego paluszki zbliżały się do miejsca intymnego, ktoś ma tutaj ochotę – Nie możesz się spóznić.

  • Też nie mogę Cię zaniedbywać – wsunął palce pod spodenki, majtki ukochanej, znalazł wejście do środka i je wprowadził – Zajdziesz mi jeszcze pajęczyną – odezwał się po jęku – Nie możemy do tego dopuścić... - poruszał nimi.

  • Jesteś cudowny – mruknęłam odchylając głowę, palcóweczki nigdy nie odmówię, choć niestety muszę przyznać... miewałam lepsze. Dzisiaj czułam jak się spieszył, pojękiwałam przymykając powieki.

  • Moja seksowna – szepnął.


Cała zabawa trwała krótko, za nim zdążyłam się rozkręcić zadzwonił jego telefon, być może olał by to lecz leżał obok, widział kto dzwonił. Szybko zaprzestał czynności, oderwał się ode mnie odbierając telefon. Zerknęłam zawiedziona... ktoś był ważniejszy? Trudno się mówi w takim razie będę musiała dokończyć sama... do uszu dotarły słowa mama to i tamto. Musiał dzwonić ojciec albo właśnie się do mamy zwracał. Od rodziców należało odbierać. Gdy skończył usiadł ponownie obok.


  • Mama znów wymyśliła obiad rodzinny – uśmiechnął się szeroko – Mamy parę wolnych dni... pojedziemy prawda? - zapytał pełen nadziei.

  • Jak najbardziej – odmówić nie odmówie, tylko nie było mi to na rękę – Wszyscy będą?

  • Ethan i Kylian na pewno – zerknął na zegarek w telefonie – Zadzwonisz do Edena? Ja już nie mam czasu – ucałował policzek dziewczyny – Zabawimy się wieczorem...

  • Jasne – i znów... kolejna rzecz – Leć za nim będziesz spózniony, ona już na Ciebie czeka.


Poderwał się i zniknął za ściany, zamek w drzwiach się przekręcił. Zostałam sama... nakręcona i z wizją zadzwonienia do jego brata... ułożyłam się wygodniej chwytając za telefon. Masa wspomnień wrociła do głowy.


Wieczorem znalazłam się w hotelowym pokoju, miałam się zbierać z samego rana, moim celem był Madryt, ojciec tam na mnie czekał z kolejnym zleceniem. Prócz puszczania się z kapitanami byłam modelką. Moje zdjęcia zdobiły sportowe magazyny, byłam twarzą kolekcji sportowych. I nawet z tego powodu mama nie była zadowolona choć sama świeciła dupą przed obiektywem. Nie musiałam mieć nagiej sesji... to ciało widziało więcej niż jej zdjęcia. Planowałam zadzwonić do stworzyciela i bum! Powiadomienie z instagrama, nigdy tak szybko nie złapałam za telefon, odczytał... odpisał!


Thorgan10

Panienka ze stadionu mnie prześladuje? Boje się Ciebie :P


Cattxoxo

Odszedłeś bez słowa, może chciałam uzyskać papa? :D


Thorgan10

Grzeczne dziewczynki śpią o tej porze :P


Cattxoxo

Nie mogę zasnąć... jesteś jeszcze w Londynie? :3


Thorgan10

Czemu pytasz?


Cattxoxo

Skoro jesteś to Twój przyjaciel Kevin również... xP


Thorgan10

Podjadę za 30 minut, może być?


Cattxoxo

Śle Ci adres! :*


Thorgan10

Czekam piękna <3


I co ja właśnie robię... przecież się nie umawiam poza stadionem i szatną... on wzbudzał we mnie inne uczucia, jakbym chciała się spotkać, porozmawiać, spędzić miło czas bez pieprzenia się od nocy do rana. Wysłałam mu adres hotelu. Dopóki tu jest to mogę z nim coś porobić... wszak nie jest kapitanem więc moja zasada w jego kierunku się nie liczy. Ulżyło mi... zaraz! Mi ulżyło?! Od kiedy nie mam żadnej ochoty... spojrzałam między nogi, no była, jeszcze parę godzin temu gościła kutaska. Przeniosłam wzrok na piersi, też były... wymęczone. Potrafiłam minimum dwóch obrobić w ciągu jednego dnia, zmęczenia w tym temacie nie mogłam odczuwać. Zobacze jak się z nim spotkam, może żar namiętności i pożądania się pojawi. Musiałam się na randkę przyszykować.


Pokręciłam głową, te wspomnienia... początek znajomości czy związku był taki prosty i niewinny. Thorgan wbrew moim zasadą stał się dla mnie najważniejszym facetem na świecie zaraz po ojcu, ustatkowałam się. Notes leżał zakopany w szafie pod stertą ubrań, żaden więcej mnie nie widział ani nie dotknął. Jedynym kapitanem który gościł w łóżku był jego brat. Do którego muszę zadzwonić, wybrałam numer, kliknęłam słuchawkę, od razu włączyłam głośnomówiący, lżej będzie z nim rozmawiać. Czekałam cierpliwie jak się skończy dźwięk połączenia.

  • Piękna, daj mi spać – odezwał się zaspany Belg – Wiesz która jest godzina? - przetarł oczy podnosząc się.

  • Thorgan prosił o kontakt – powstrzymałam śmiech, była już dziesiąta – Do niego pretensje.

  • Czego ten kmiot ode mnie chce? - rozejrzał się po czym zrezygnowany wrócił na poduszkę. Tak lepiej.

  • Rodzinny zjazd i pytanie czy będziesz – zawsze mnie bawiło jego zachowanie – Na Ciebie zawsze można liczyć.

  • Będę – ziewnął – Piękna również będzie...? - rozbudzał się, nie tylko on.

  • Eden – pora go na ziemie sprowadzić – Tam masz się zachowywać spokojnie i jak na brata przystało, zgoda?

  • Co masz na sobie? - zignorował jej słowa niemalże od razu, miał wizje rozmowy – Nie daj się prosić...

  • Eden... - dla świętego spokoju mogę mu odpowiedzieć, chyba, on znów zaczyna swoje gierki... - Piżamkne...

  • Jesteś mokra? - ciągnął potok pytań, brata na pewno nie było skoro ona dzwoni – Chce Cię usłyszeć...

  • Nie tym razem – zagryzłam wargę po wypowiedzianych słowach – Mam mnóstwo pracy... - skłamałam.

  • Spójrz – odparł włączając videorozmowę – Proszę... - dodał z nadzieją na pozytywny rozwój sytuacji.

  • Jesteś dzisiaj nieznośny – westchnęłam biorąc telefon do rąk, włączyłam kamerkę odbierając przy tym połączenie video – Poważnie?

  • No co? - zapytał mając skierowaną kamerę na członka, stał już na baczność – Wiem jak bardzo go pragniesz...


Czytał mi skubany w myślach, moje paluszki znalazły się blisko łechtaczki, telefon skierowałam bardziej na piersi. Zaczełam się dotykać... bacznie obserwując ekran, on również zaczął. Milczeliśmy oboje, zajmowaliśmy się oddawaniem przyjemności, sunęłam po niej jak on po swoim, słyszał te swoje upragnione jęki. Ja mogłam czuć się spełniona. Telefon był skierowany na nią, niech sobie popatrzy tak jak ja patrze na jego. Przyspieszaliśmy razem i mniej więcej razem doszliśmy. Łapiąc oddech z trudem musiałam odłożyć sprzęt, on zle na mnie działał.


  • Dziękuje Cat – padło przerywając ciszę – Nastepnym razem mam nadzieje, że nie będę musiał aż tak się wysilać...

  • Nastepnym razem we mnie wejdziesz... - rzuciłam bez namysłu – Eden... wiesz...

  • Muszę kończyć, do pózniej! - rozłączył się, do drzwi zaczął mu się ktoś dobijać.


Znów westchnęłam... tak nie mogło być, Thorgan wierzył w moją wierność choć nie był wystarczający w łóżku. Robiliśmy to rzadko, z jego winy. Ja się pchałam do tego... być może zrżne Edena bo muszę się rozładować? Nawet patrząc na tą sytuację, on nie zdołał dokończyć palcówki... jego brat mnie zmusił do wspólnej masturbacji. Podobało mi się to, znów go pragnęłam... tak jak wtedy kiedy się poznaliśmy... byłam już w związku...


Spotkanie Real-Borussia, kibicowałam... nikomu. Me serce było rozdarte, Madryt za ojcem, Dortmund za ukochanym. Oczekiwałam jak się wyłoni z szatni w przerwie, te 15 minut można było bardzo dobrze wykorzystać, specjalnie nie zakładałam majtek, miejsc do zabawy było również sporo. Jemu nie przeszkadzało jak bardzo byłam niewyżyta, uważał, że początki związku takie są. Przejdzie mi... on jeszcze mnie aż tak dobrze nie znał.


  • Thorgan woli siedzieć w szatni – belg ulokował się obok.

  • Oh... - jego to nie znam – Skąd możesz o tym wiedzieć? - i skąd wiedział na kogo czekam.

  • Mój brat wiele o Tobie mówił – zaśmiał się pod nosem – Zakochany po uszy...

  • Ah tak – mi z kolei mówił o swoich braciach – Eden? - herb realu na piersi, tak, to musiał być on – Ciesze się, dzieli się swoją miłością z rodziną, to wiele dla mnie znaczy.

  • Wierny jak pies – korzystając z nieuwagi stanął bliżej – Mogę Ci jednego dnia pokazać jak barwie opisuje Wasz związek... - pochylił się – Ze szczegółami – szepnął na uszko.


Zamarłam, on mnie próbował poderwać... sama z siebie spojrzałam w dół, pod spodenkami było mało widać, stał za blisko mnie, gdy podnosiłam głowę prawie stykneliśmy się nosami. Cofnęłam się na ścianę, on za mną. Ciekawe czy każdą tak traktował. Tajemniczy, niegrzeczny chłopiec... miałam jego nogę między swoimi, ocierał się o pochwę, może to takie sprawdzenie? Czy jestem wierna bratu.


  • Pozdrów go ode mnie – ponownie szepnął składając pocałunek na szyi, odsunął się z takim zagadkowym spojrzeniem – Do kiedyś tam...



Za każdym razem mając w głowie to wspomnienie... czuje się tak samo. Ciało prosi aby je zaspokoić, nawet jeśli przed chwilą już to robiłam. Eden jest zajęty, Thorgan również. Pozostało mi znów poradzić sobie sama. Włączyłam na telewizorze jeden z moich ulubionych filmów porno, nie potrzebowałam, miałam istny ocean... tylko wolałam zając myśli aktorami których nie znam, a nie belgiem... którego nawet nie powinnam widzieć nago. Chwila dla mnie i wracam do ksiązki albo pracy albo jeszcze do taty zadzwonie? Mam ze trzy godziny dla siebie. Zdążę zrobić wszystko co chce.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Marzenie

Głupiec