Statek




Nadeszła odpowiednia chwila. Moja ścieżka właśnie w tym momencie się zakończyła. Widziałem zbyt wiele niż powinienem. A nogi zaciągneły w miejsca o których nawet nie śniłem. To wszystko jest już za mną. Szlag dobiegł końca. Nigdy nie ujrze wschodu słońca. Nigdy już nie zaznam jego ciepła. Jak i chłodu lodowych krain. Nadciąga wieczna noc. Jedna długa noc... jestem w pełni świadomy tego co zrobiłem. Tego co widziałem. Gdybym mógł cofnąć czas i zmienić jedną decyzję w moim życiu... jedną jedyną... Tak się czasem zastanawiam czy z gwiazd faktycznie patrząc na nas zmarli i czekają na nasze pojawienie się. Czy na mnie ktoś czeka? Czy sobie na to zasłużyłem? Mógłbym powiedzieć, że tak. A prawda była by inna... Zawsze mogę powiedzieć nie. Co nie było by zbyt korzystne. Nie powstrzymałem ostrza. Nawet nie umiałem się zawahac... Kiedy się taki stałem? Kiedy poszło to w nie tą stronę co powinno? Czy ja jestem potworem? Podążałem własną ścieżką. Większość jej drogi bylem ślepy. Nie umiałem dostrzec tego co jest najważniejsze... pretensje mogę mieć sam do siebie. Głupiec zawsze kończy tak samo. Położyłem się. Nie odrywałem wzroku od gwiazd. Decyzja już dawno zapadła. Nie ma odwrotu... Podniosłem rękę, podciągnąłem rękaw do góry. Końcem sztyletu przejechałem po nadgarstku. Szkarłat spływał po skórze. Odczułem ulgę. Moje piekło właśnie się skończyło. Nareszcie mogę zamknąć oczy i od tego wszystkiego odpocząć. Wydać z siebie ostatni oddech. Ten ostatni raz... Położyłem powolutku rękę na ziemię. Kończy się etap. Kończy się wszystko. Tylko czy na pewno? Czy nie ma czegoś po drugiej stronie... może prawdziwe piekło się dopiero rozpocznie... powieki były coraz cięższe. Ledwie utrzymywałem kontakt ze światem.
- Hope... Liam... niedługo do Was dołączę... Powiedziałem szeptem. Ostatni raz słyszałem szum fal. Mój statek stanął w płomieniach. Kapitan tonie razem z nim...


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Marzenie

I. Jeden telefon

Głupiec